Och, dobrze — to zmienia pięknie symbol całej bajki 💗
Zatem posłuchaj nowej wersji o Katarzynce, która marzyła o koniach:
🐎 Bajka coachingowa o Katarzynce i koniach
Dawno, dawno temu, w dolinie otulonej mgłą i zapachem traw, żyła Katarzynka. Od dzieciństwa miała jedno marzenie: mieć konie. Nie jednego — ale stadko, które będzie biegało po zielonych pastwiskach. Chciała je głaskać, pojąć, doglądać i żyć w ich obecności. W ich oczach czuła spokój, jaki trudno znaleźć w ludzkim świecie.
Ale Katarzynka miała również niskie poczucie własnej wartości. Wydawało jej się, że takie marzenie jest dla ludzi „ważniejszych”, „bogatszych”, „zaradniejszych”.
Do tego jej mąż powtarzał:
– Konie? To fanaberia. Nie mamy czasu ani pieniędzy.
– I tak sama sobie nie poradzisz.
– Przestań bujać w obłokach.
Słowa te były jak ciężkie kamienie wrzucane do jej serca.
Jednak w przeddzień Katarzynek — 24 listopada — poczuła, że nie potrafi już dusić marzenia w środku. Wyszła przed dom i zobaczyła we mgle sylwetkę — nie człowieka, nie ducha, ale coś pomiędzy… był to koń, który zatrzymał się naprzeciwko niej i patrzył prosto w jej oczy.
Nie wiadomo, czy był prawdziwy, czy był tylko snem.
Ale w jego spojrzeniu Katarzynka zobaczyła słowa:
„Jeśli mnie wołasz — to ja już wyruszyłem do ciebie.”
Od tego momentu Katarzynka zaczęła działać inaczej.
Codziennie mały krok.
Jednego dnia szukała informacji o rasach koni.
Drugiego dowiadywała się o kosztach utrzymania.
Trzeciego pojechała do stajni w sąsiedniej miejscowości.
Czwartego zaczęła odkładać pieniądze — nawet niewielkie kwoty.
Bez rewolucji.
Bez heroizmu.
Tylko z cichą wiarą.
Przyszedł dzień, gdy kupiła pierwszego konia — był chudy, stary i nikt nie wierzył, że warto w niego inwestować. Ale Katarzynka wiedziała, że ten koń jest jej początkiem.
Potem przybył drugi.
I trzeci.
A potem kolejny — już z pełną dumą i siłą.
Stworzyła stajnię.
Pastwisko.
I miejsce, które pachniało sianem, ziemią i spokojem.
Ludzie zaczęli przyjeżdżać, by obcować z końmi, wyciszyć się, dotknąć natury, dotknąć siebie.
Kiedyś ktoś zapytał Katarzynkę:
– Jak to zrobiłaś? Przecież miałaś przeciwności, brak wsparcia, obowiązki…
A ona uśmiechnęła się i odpowiedziała:
„Zawsze wydawało mi się, że muszę najpierw wierzyć w siebie, żeby działać.
A potem zrozumiałam, że jest odwrotnie:
to działanie tworzy wiarę.”
I od tej pory każde Katarzynkowe święto przypominało jej jedno:
✨ Marzenia przyciągają to, co potrzebne.
✨ Zwłaszcza, gdy są tak ciche i prawdziwe jak tęsknota za końmi.
✨ A droga do nich składa się z małych kroków, nie z wielkich deklaracji.
Pytania do refleksji
- Jakie marzenie nosisz w sobie od dawna — takie, które ciągle wraca?
- Gdybyś miała zrobić jeden mały krok w stronę swojego marzenia — co to mogłoby być?
- Jakiej formy wsparcia potrzebujesz — od siebie lub od innych — by to marzenie pielęgnować?
- Co mówisz do siebie w momentach zwątpienia?
A co mogłabyś mówić zamiast tego? - Co się zmieni w Twoim życiu, gdy to marzenie się wypełni?
